Armia czeska na dozbrojenie przeznaczy 100 mld koron

Po kilku latach postu, kiedy władza ograniczała wydatki na obronność, wojsko jest pełne nadziei, że znowu otrzyma większe dofinansowanie. W środę mogli się o tym przekonać posłowie Komisji Obrony. Zastępca Szefa Sztabu Generalnego František Maleninski na posiedzeniu komisji przedstawił plan tego, co wojsko chciałoby zakupić w kolejnych dziesięciu latach. Podsumowując miałaby to być technologia oraz broń za ponad 100 miliardów koron.

Istotną pozycją na wojskowej liście jest zakup 111 ciężkich wozów pancernych za 31,3 miliarda koron, które miałyby zastąpić bojowe wozy piechoty, a których okres użytkowania kończy się około 2020 roku.

Według Maleninskiego armia bezapelacyjnie potrzebuje modernizacji. „1/3 żołnierzy cały czas jeździ ciężarówkami (Praga V3S), strzelamy z moździerzy kaliber 120mm, modelu produkowanego w 1950 roku oraz z amunicji, która do niedawna produkowana była na kolanie” narzekał Maleninski.

Pierwszy zastępca ministra obrony Jiří Borovec nie jest na tę chwilę w stanie przewidzieć, czy znajdą się na to pieniądze w budżecie. „Oczywiście nie jestem zaskoczony, zapotrzebowaniem armii czeskiej, ponieważ wiadomo, jak jest dotowana. Armia sugeruje jedynie, jakie są jej potrzeby, aby mogła funkcjonować, a to powinien być impuls do przemyśleń dla władzy, o tym jaki poziom bezpieczeństwa wojskowego chce mieć”, powiedział dziennikowi Prawo Borovec.

Już około roku 2018 wojsko chciałoby zakupić aż 50 nowych dział, które miałyby zastąpić służące od ponad 30 lat działa DANA. Nowe haubice o podwójnym zasięgu do 40 kilometrów i kalibrze, jakiego używają inne państwa NATO będą kosztowały około siedmiu miliardów.

W ciągu następnych trzech lat armia planuje zakup 62 wozów sztabowych za 4,3 miliarda. Chciałaby również pozyskać 12 nowych helikopterów za sześć miliardów koron. Pominięte nie powinno zostać również wojsko rakietowe, wymiana przestarzałych rosyjskich rakiet KUB powinna sięgnąć kwoty 17 miliardów koron.

Politycy zobowiązali się, że wojskowy budżet wzrośnie z 1,04 procenta PKB do 1,4 procenta PKB w roku 2020, co oznaczałoby wzrost z obecnych  43 do 65 miliardów.

Straty spowodowane sankcjami

Posłowie w środę poruszyli również temat sytuacji w państwowych przedsiębiorstwach wojskowych, które mają problemy z powodu kryzysu na Ukrainie. Z największymi trudnościami, które wywołały sankcje skierowane przeciwko Rosji, borykają się Lotnicze Zakłady Naprawcze Malešice, przeprowadzające naprawy rosyjskich śmigłowców Mi.

Według dyrektora departamentu ds. przedsiębiorstw państwowych Marty Kopeckiej LOM nie stracił licencji, która umożliwia naprawę rosyjskich maszyn, ale znalazł się w „niepewnej sytuacji dotyczącej części zamiennych”. Rosyjski producent od momentu nałożenia sankcji albo długo nie realizuje zamówień na części albo je ignoruje.

 „Ryzykiem jest również propozycja Holandii, która chce rozszerzyć sankcje na wszystkie rosyjskie firmy skupione wokół spółki Russian Helicopters” powiedziała Kopecka. Dlatego LOM liczy się w tym roku z odniesieniem 30 milionowej straty, mimo sporej ilości zamówień.

Kryzys na Ukrainie wpłynął negatywnie również na Wojskowe Zakłady Naprawcze VOP CZ, które ze wschodu Ukrainy importowały grube blachy walcowane. Import z Ukrainy niestety zakończył się, co wykorzystali europejscy dostawcy i podwyższyli cenę blachy. Dlatego VOP zaliczy w tym roku 12 milionową stratę.